Czy trzeba obcinać rośliny na zimę?

Jeszcze parę lat temu, żyłam w przekonaniu, że absolutnie nie wyrabiam się z pracami na jesień. Skłaniało mnie to nawet do niebezpiecznej tendencji eliminowania bylin. Bo cóż robić kiedy widzisz, zza okna, nieposprzątane rabaty, pousychane kikuty różnych roślin, a tu nieuchronnie zbliża się zima i już wiesz, że wszystkiego nie zdążysz zrobić?… Cóż, życie płynie… Ja coraz bardziej kocham byliny, a czasu mam jakby mniej więc pozostało mi zmienić podejście do ogrodnictwa.

Nie wszystko w ogrodzie na jesień trzeba sprzątać, bo i po co? Jeśli podejdziemy do tego zdrowo rozsądkowo znajdziemy odpowiedz na pytanie, czy konkretnie my i nasz ogród potrzebujemy obciąć rośliny czy nie. Przede wszystkim, jak zawsze prosty podział.

Możemy obciąć/usunąć wszystkie zeschnięte części roślin.

Możemy ale nie musimy. Jeśli nie mamy pewności czy jesienią jakąś roślinę przyciąć, a koniecznie nas korci ten prosty podział uchroni nas przed szkodami. Zostawiamy sobie w spokoju wszystkie żywe części roślin i najczęściej chodzi tu o zimozielone rośliny, chociaż jeśli nie mamy doświadczenia, lepiej także omijać i krzewy. Czasem dopiero na wiosnę możemy się upewnić do jakiego miejsca możemy obciąć np. hortensję ogrodową. Dlatego…cierpliwości:-) Jeśli chcemy zrobić coś dla nich dobrego podlewajmy – szczególnie zimozielone jeśli jest mało opadów. To im pomoże przetrwać zimę w dobrej kondycji. Obcinanie krzewów i części roślin w których krążą soki grozi rychłym przemarznięciem lub jeśli aura będzie sprzyjająca pobudzeniem wzrostu i też w przyszłości przemarznięciem. Tak czy siak osłabia to roślinę.

Czy potrzebujemy usuwać zeschnięte części roślin, a w szczególności bylin?

Tu są różne opinie. Wiele osób ze względów estetycznych pozbywa się uschniętych części. Niektórzy, ze względu na opady śniegu i załamywanie się roślin pod jego ciężarem. Jest część osób, która obcina ale pozostawia na zagonie. Moja odpowiedź, dla mojego ogrodu brzmi – nie, z małymi wyjątkami. Nie przycinam jesienią zeschniętych kwiatostanów np. hortensji, ponieważ dla mnie są one ozdobą ogrodu zimą, lubię patrzeć jak przysiadają na nich malutkie ptaki i kiwają się na nich 😉 . Nie usuwam również suchych części bylin, ponieważ również zdobią ogród także zimą, są też w jakimś stopniu ochroną przed przemarzaniem, równocześnie naturalnie w pewnym stopniu ulegają rozkładowi, są schronieniem i stołówką dla owadów i drobnych zwierząt zimą.


Dobrze przemyślane nasadzenia mogą być ozdobą także zimą.

Jeśli nasze rabaty są różnorodne pod względem budowy i struktury roślin to i zimą będą wyglądać efektownie. Naprawdę warto zimą przyjrzeć się naszemu ogrodowi pod tym kątem 🙂 I ocenić czy się nam to podoba. Część roślin, która łatwo się wysiewa także zostawiam, po to żeby się wysiała. Potem na wiosnę zbieram samosiejki. Usuwam kwiatostany zwykle tam, gdzie nie chcę żeby się wysiewały np. trawy rozplenice. I w tym przypadku usuwam tylko zeschnięty kwiatostan z nasionami, nie ucinam całej rośliny. W przypadku traw pozostawiamy wręcz obowiązkowo całą roślinę. Także bardzo łatwo się rozsiewa sadziec, trochę podobnie jak mimoza, więc jeśli już więcej ich nie potrzebuję, ucinam roślinę do połowy, żeby się nie rozsiewała. W sumie nie chodzi o samo rozsiewanie się ale o pielenie samosiejek, więc jest to sposób na ograniczenie pielenia w ogrodzie 🙂

Reasumując, chociaż z pewnością znajdą się zwolennicy czystych rabat, przyciętych krzewów, ogólnego porządku i ordunku w ogrodzie na zimę, nie jest to do końca rozwiązanie dla mnie.  Według mnie ogród traktowany jako całość lepiej funkcjonuje, kiedy naśladuje przyrodę zza płotu. Nie ma w nim pustki, chociaż zamiera na pewien czas, usypia, żeby obudzić się do życia wiosną. Dla mnie to korzyść obupólna – mogę patrzeć na jesienno- zimowe mini krajobrazy i rośliny lepiej znoszą zmianę pory roku. No czyż te zawilce, na zdjęciu poniżej, nie są cudne? 🙂 🙂 🙂

#jesień #przycinaniejesienią #roślinyjesieni

3 wyświetlenia

BLOG OGRODNICZY

©2020 by SKWERGARDEN